i praktycznie nie miała przy sobie nikogo, kto mógłby się nią zająć.
Wtedy usłyszałam słowa, na które zupełnie nie byłam przygotowana.
– Ona prosi o ciebie.
Początkowo poczułam nie współczucie, lecz złość.
Gdzie była, kiedy to ja potrzebowałam jej obecności?
Gdzie była, kiedy miałam dziesięć, piętnaście czy dwadzieścia lat?
Dlaczego teraz właśnie ja miałam być osobą, która rzuci wszystko i pobiegnie jej pomagać?
Przez głowę przeszły mi wszystkie dawne krzywdy
Łatwo powiedzieć: „To twoja matka, powinnaś jej pomóc”.
Ale więzy krwi nie kasują wspomnień.
Przez lata musiałam radzić sobie z konsekwencjami