dotknąć jego ramienia, a za każdym razem, gdy to robiła, on odsuwał się.
Potem ogłosiła, że urządza w ogrodzie wielkiego grilla dla sąsiadów.
Irvin dostał zaproszenie.
Ja nie.
Ogłosiła, że urządza w ogrodzie wielkiego grilla
Pokazał mi je, stojąc przy kuchennym blacie, i zmarszczył brwi. – Nie idę.
Spojrzałam przez okno w stronę domu Vanessy. Pomyślałam o słoiku, półce, żarówkach i każdej tej drobnej, wymyślonej awarii, która miała służyć za pretekst, by „pożyczyć” sobie mojego męża.
W głowie zaświtał mi pewien pomysł.
– Wiesz co? – powiedziałam. – Myślę, że powinieneś pójść.
Irvin spojrzał