tam.
Wtedy wstałam.
– Ma rację w kwestii garażu – powiedziałam.
Vanessa gwałtownie odwróciła głowę w moją stronę.
– Nie miał pozwolenia na wykorzystanie do celów komercyjnych. To nasza wina. Przestałam tam piec, zwróciłam pieniądze klientom, wynajęłam inną kuchnię i rozpoczęłam odpowiednią procedurę uzyskiwania zgody.
Spojrzałam jej prosto w oczy.
– Ma rację w kwestii garażu.
– Więc nie majuż pola do negocjacji.
Vanessa szybko odzyskała rezon. – Tu nie chodzi o garaż. Chodzi o to, że twój mąż dawał mi nadzieję.
Usiadłam, a wstał Irvin.
– W tej kwestii też częściowo ma rację – powiedział. – Powinienem był